Teksty (Reklama: ,)
Zejdziemy na dół, mister Shatterhand? Zejdziemy lewą stroną, podkradniemy się pod obóz, a prawą stroną wrócimy znów na górę. Dobrze, sir. A więc na dół!Schodzenie po nieznanym, stromym brzegu nie było rzeczą łatwą. Nie mogliśmy się chwytać za gałęzie krzaków w obawie, aby nas nie zdradził ich szelest. Każdy spadający z góry kamień mógł wniwecz obrócić nasze plany. Schodziliśmy więc bardzo wolno. Po up~ływie pół godziny znaleźliśmy się na dole. Jim Snuffle spisywał się dobrze. Zsunął się cicho jak duch. Mimo że tr2ymał się ciągle w pobliżu mnie, ledwoledwo słyszałem odgłos jego kroków. Znalazłszy się ponad obozem Indian, zwróciliśmy się ku brzegowi rzeki. Rzeka prawie do dna wyschła. Odstęp między łożyskiem a rosnącymi na brzegu krzakami nie był osłonięty przed okiem czerwonoskórych, więc należało tej strefy unikać.Padliśmy na ziemię i zaczęliśmy wśród krzaków pełzać ku obozowi. Po pewnym czasie dotarliśmy na taką od niego odległość, że można było co nieco dojrzeć.

(Reklama: , Odzież Ciążowa , Tanie OC )
